Loading...
Codzienność

Skrzynka Pandory! Co ma wspólnego z Fit loversami?

Moje drogie Panie, bo to dziś do Was się zwracam. Miewacie takie dni kiedy Wasz mąż coś tam do Was mówi. O dziwo! Bo oni na ogół nie bardzo są rozmowni. No ale bywają i takie dni że coś tam mówią. My raczej przyzwyczajone do ich milczenia zastanawiamy się co on tam znowu brzęczy i brzęczy.

No i mój luby też coś tam ostatnio po tym remoncie w pokoju córki brzęczał. No pytał o coś. A, że ja zajęta i pochłonięta swoimi myślami to odpowiadałam chętnie i szybko:

– Mhm, mhm

-(coś tam mówi)………?

-Tak, tak

-…………. . …………..?

-No może, może. Nie, nie będzie, jasne że możesz.

-…………………………………..?

– Jasne, że tak!

I z takich przebłysków pamięci wydobyłam jeszcze wspomnienie, że się pochwalił jak pięknie sobie skrzynkę na narzędzia wyczyścił.

– No super, super. Pochwaliłam. A jakże! Bo wiecie że mężczyźni są jak małe puchate kotki, które trzeba regularnie głaskać, żeby nie podrapały i trzymały się swojego domu.

Oczywiście pomyślałam sobie swoje: Pierdolnik ma w tym warsztacie taki. Kurz, pył i skrzyneczkę sobie wyczyścił. Pffffff.!Za 3 dni będzie wyglądała tak samo jak wcześniej.

Kolejne dni upływały mi na ogarnianiu rzeczy po remoncie, przestawiałam wnosiłam, układałam. I co i rusz ta jego wypucowana skrzyneczka mi przeszkadzała. Szurałam nią po podłodze z jednego kąta w drugi. Czekałam kiedy wyniesie. Nie chciałam go upominać. No bo ja nie chcę na wredną jędzę wyjść , taką co to się każdego dnia czegoś czepia. No ale w końcu doszłam do wniosku, że mnie wnerwia ta skrzyneczka, bo to wielkie skrzynisko było. Miejsca kupę zajmowało. Ciężkie dziadostwo bo wypełnione po brzegi metalami nieszlachetnymi. No a jak nieszlachetne to ja w tym babrać się nie będę. Oburącz skrzynisko złapałam i wypad do warsztatu. Wstawiłam mu to tam zaraz za drzwiami i zapomniałam o niej na resztę dnia.

I oto przed 17 pojawia się w drzwiach on. Mąż mój , dzielny pracownik, strudzony. Nie zjadł jeszcze, nie napił się, buty ledwie zdjął i już widzę jak mu się brew marszczy:

– A gdzie moja skrzynka??????????????

– No wyniosłam, ile to będzie tu stało!

– Coooooooo?

– Remont już się skończył przecież a to dziadostwo tu zawadza.

-Coooooooo?

– No przecież Wersal to nie jest. Miejsca nie mamy na takie klamoty w domu!

– Przecież się zgodziłaś!

– WTF? Ja? Kiedy?

– No przecież kilka razy się pytałem. A raczej oznajmiałem! Skrzynka ma tu wrócić!

– Nie sądzę! Nie pamiętam. Nie!

– No przecież ustalałem to z Tobą. Skrzynka wraca!

– Nie wiem kiedy. Nie wraca!

– Ty mnie w ogóle nie słuchasz. Skrzynka ma być tu z powrotem.

– No no no ale odkrycie! Brawo! Nie ma takiej opcji! Po cholerę nam to w domu?

-Bo nie będę co chwilę biegał po śrubokręty!

– Ohoho tak jakby się u nas ciągle coś naprawiało!

Żarliśmy się o tę skrzynkę  ze 3 dni. A były to dni pełne potrzeb:

-Leszku, skręć proszę tę nową szafkę na buty

– Lehoooo czemu ta klamka jest taka luźna? Zrób z tym coś?

– A tu wbij mi kołek, powiesimy tu obrazek!

-Czy możesz naprawić ten kran? Cieknie i cieknie!

– Oj baterie się skończyły w zabawce Wiktora, weź to odkręć bo nie mam czym

– Ja też nie mam czym bo mam skrzynkę za daleko…

I wtedy stwierdziłam że może ta skrzyneczka nie będzie tak bardzo zawadzać. Zmiękłam. Zgodziłam się na powrót skrzynki. Tylko że Leszek myślał że mu ją z powrotem przyniosę. Czego do dziś nie rozumiem? No ale kto zrozumie męską logikę? Zmiękłam, no ale nie tak żeby deptać swoją kobiecą dumę. No  wiecie ja nie zamierzałam tego ciężaru dźwigać, więc pojechałam grubo z argumentem :

– A Fit lovers to mówił, że nie lubi jak jego narzeczona dźwiga ciężkie rzeczy. A Ty mnie to jak wielbłąda traktujesz. I tym oto sposobem popijając kawkę, patrzyłam zza firany jak mój mężulo zadowolony niesie przez podwórko swoją skrzyneczkę by spełniać moje….yyy…tzn nasze potrzeby.

Kompromis moi drodzy. Kompromis w naszym wydaniu!

Monia (kompromisowa)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rodzinny Album Rysunkowy