Loading...
Rodzinny Album Rysunkowy

Tak się nie wysypiałam w ciąży…

Nic dodać, nic ująć. Marzyłam kiedyś o wielkim rodzinnym łóżku…o wspólnym leżakowaniu, rozmowach pod kołderką, opowieściach i wspólnym snuciu planów. Łóżka dużego dorobiliśmy się gdzieś pomiędzy ciążą numer 1 a ciążą numer 2. Pomimo jego sporych rozmiarów brakuje w nim czasem miejsca. Pomimo dwóch kołder, nie ma się czym przykryć! No nie ma, no co zrobić? Trzecia kołdra? – Toć to byłaby gruba przesada, bo tylko ona w naszej rodzinie jest gruba. Ja w ciąży byłam przecież tylko zaokrąglona 😉
Miało być rodzinne gniazdko a wyszło pole bitwy: nigdy nie wiadomo kiedy i z której strony wylądują w nim alianci (a raczej jedna) walczący o wygodne miejsce w imię wspólnego snu. Na drugim froncie muszę uważać na zasieki łokciowo-kolanowe. Kołdrę trzeba często zdobywać podstępem lub sprytem. Najsilniejszy robi to „na krokieta” owija się nią jak farsz naleśnikiem. Młodsza natomiast szturmem – wszystko co żyje, łącznie z roztoczami usuwa się na bok robiąc miejsce rebeliantce.

Ale, uwaga! Od grudnia trochę się sytuacja na froncie zmieniła, wkrótce pokażę Wam jak teraz…prawie nie śpię.

Monia

 

No, no, no żebym tylko potrafił rysować to przedstawiłbym obiektywną relację z frontu 😛 Zwłaszcza z jego centralnej części, która pozostaje pod ciągłą okupacją. Zgadnijcie czyją!

Leszek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rodzinny Album Rysunkowy