Loading...
Codzienność

Uryny wspomnień czar!

Jest coś co łączy nas wszystkich,

nas Polki i Polaków.

Wspomnienia czar,

Uryny zapach ów!

Ci z Was, którzy w dzieciństwie jeździli na wakacje nad morze ale nad polskie morze, Wy już wiecie o co chodzi w tym wpisie. Wszak wystarczy, że  wakacje nad Bałtykiem zdarzyły się raz a TO pozostanie z Wami na zawsze. TO nie jest złe. TO sprawia, że w najmniej oczekiwanym momencie przenosisz swoją duszę utęsknioną do lat dziecięcych wspomnień. Do lat kopania dołków na plaży, w które brzuchaci panowie z piwskiem wpadają wołając „kurwa! Co żeś gówniarzu wykopał” – Autentyk! TO sprawia, że nagle przypomina Ci się tata walczący z PRLowskim leżaczkiem lub mama usiłująca klapkiem z Pewexu utrzymać parawan plażowy w pionie. Wtedy mówiliśmy na to „wiatrołap” Ach! Co za czasy! Ale zaraz, zaraz, jak to się stało, że powróciły wspomnienia? Wyjaśnijmy „TO

Pamiętam jak z bratem biegałam po plaży w Świnoujściu, łowiłam bursztyny na Mierzei Wiślanej czy odkrywałam zakazane falochrony w innych nadmorskich mieścinach. I tam było TO! Właściwie to wszędzie nad samym morzem to jest. Jak długa polska linia brzegowa, jeśli tylko jest plaża, najmniejsza nawet wydma i krzaczek, to tam poczujesz TO! Zapach a raczej smród URYNY! Moczu! Po prostu siki! Nad polskimi plażami unosi się woń siuśków. Potwierdzi to każdy polski obywatel, bo kto z nas na tych wydmach nie był odsikiwany? No kto? Może nie na samych wydmach ale tuż za nimi. Tam jest zawsze taki pas zieleni. Trochę dzikiej róży i sosny a pomiędzy nimi takie białe. Z daleka wyglądają jak egzotyczne kwiaty. Z bliska to chusteczki higieniczne skrywające mniejsze i większe tajemnice. Generalnie w ten pas zieleni strach wchodzić w klapkach czy japonkach. Tam i wodery to za mało! Myślałam że te czasy bezpowrotnie odeszły bo teraz nastała era cyfryzacji. Nawet babć klozetowych nie ma tylko wzdłuż plaż stoją kolorowe automaty. Połykają one Twoje ciężko zarobione dwuzłotówki by uchylić Ci drzwi do plastikowej komnaty zaspokajania fizjologicznych potrzeb.

Jednak co się dzieje gdy rodak ma zapłacić za oddanie moczu? Leje gdzie popadnie!

I dlatego też w parku jakiś czas temu dopadły mnie nagle wspomnienia.

Byduń wyraził chęć jedzenia a ja jak na Matkę Polkę przystało założyłam sukienkę z zamkiem na plecach więc musiałam wleźć z nim w kabinę do przebierania się. Wiecie jak takie kabiny wyglądają, prawda? Takie ścianki ustawione w ślimaczka. Więc ja się w taką kabinkę schowałam, cyca zaaplikowałam i siedzę szczęśliwa. Pod stopami szurał piasek bo w Parku poza wodnymi atrakcjami jest i plaża. Pouśmiechałam się błogo do mego dziecka. Dookoła ścianki kabinki, więc zerknęłam sobie dla odmiany  w górę i zobaczyłam  jak  delikatnie na wietrze poruszają się czubki sosen I nagle mój mały organizm wciągnął w nozdrza przenikliwy smród. Siki! No ktoś w tej kabinie musiał nasikać! FUUUUJ wyrwało się z mojego gardła!. A dusza moja nagle powędrowała z prędkością światła do wspomnień. Piach pod nogami! Plaża! Sosny! Nadmorska kosodrzewina! Wakacje! I ja beztroska mała dziewczynka biegająca przy wydmach. I tak, tam wówczas też towarzyszył mi ten zapach. Ale wtedy to mi nie przeszkadzało. Wtedy były wakacje i zabawa! Było cudownie!

Wyszłam z kabinki szczęśliwa, trzymając na rękach mojego syna. Szczęśliwa bo przez chwilę we wspomnieniach znowu byłam małą dziewczynką. Wyszłam i myślałam o tym jak niewiele potrzeba do chwili szczęścia. Wyszłam i myślałam o tym, że i u mojego syna smród siuśków będzie kiedyś uaktywniał wspomnienia. Wspomnienia o chwilach spędzonych blisko z mamą…

 

Monia

 

2 comments
  1. BonbonZurskitubyl

    Swietne heh pamiétam, nasze plaze nie sá odosobnionym przypadkiem, Dzieki podlewaniu wydm przez mlodziez i brzucholi miej piachu w oczy sie sypie 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rodzinny Album Rysunkowy