Loading...
Codzienność

Wakacje: Misja Pakowanie

pakowanie auta na wakacje

Informowałam Was wcześniej na Instagramie, że w tym roku wakacji nie będzie,mamy inne wydatki. Postanowiliśmy natomiast skorzystać z okazji wolnego mieszkania teściów i doświadczyć  uroków lata w mieście. Tychy- Papry, więc jest super 😀 I stąd do Was nadaje 😉 Ale od początku, najpierw musieliśmy się przecież spakować żeby tu dotrzeć:

Wyzwanie PAKOWANIE!

Może jestem rozpieszczona, ale jak jeździłam w dzieciństwie na wakacje z rodzicami to zawsze tata mówił „ bierzcie wszystko co chcecie, jedziemy przecież autem”. Pamiętam te walizki, które pakował do auta, pamiętam nawet ich kolory. Jedna była spinana paskiem 😉 I zawsze ale to zawsze była osobna torba na buty!  Mojego męża o tym moim „małym” przyzwyczajeniu poinformowałam już dawno, jak tylko dorobiliśmy się wspólnie auta. Wcześniej niestety woziliśmy się autobusami i pociągami więc ograniczały mnie zdolności nośne mojego 152centymetrowego ciała. Leszek na tę informację zareagował wzruszeniem ramion i słowami „dawaj” . No i bywały takie wyjazdy…że ledwo ja się do auta zmieściłam. Nie uwierzycie ale woziliśmy już ze sobą absurdalnie dużo rzeczy zbędnych. Zwłaszcza kiedy Ala była mała. Wówczas uważałam że łóżeczko turystyczne to za mało i że będzie jej w nim niewygodnie i zabieraliśmy ze sobą materacyk lateksowy z łóżeczka! Tak, tak ten który ma 120 x 60cm.

Aha! Czy ja Wam wspomniałam, że mamy Kombi? Znacie „Nie mam pojęcia” Łony? Bo ja to zawsze nucę przy pakowaniu „ Kombi k…wa! Kombi? Po co Ci taki bagażnik?!” No więc ja wiem po co i nie boję się go wypełnić! Logistycznie wygląda to tak, że Leszek pakuje siebie, ja pakuję siebie i resztę rodziny chociaż można by rzec, że resztę dobytku. Chodzę po kątach i zbieram potrzebne rzeczy. Zawsze przed pakowaniem staram się oprać całą rodzinę, bo moja strefa komfortu jest mocno nadwyrężona kiedy okazuje się że moje ulubione majtasy, które chcę ze sobą zabrać są akurat W PRANIU! Brrr!  Ala ma swoją walizkę i pozwalam jej na samodzielne pakowanie się, potem tylko dokładam rzeczy niezbędne. Czyli że moje dziecko przejmuje moje przyzwyczajenia 😀 Spakowane walizki, torby i tobołki zostawiam w różnych częściach mieszkania. Czasami znoszę to w jedno miejsce-wyjazdowe centrum logistyczne czyli przedpokój a czasami tylko instruuje(dyryguje) męża gdzie i ile zostawiłam. Potem sztafetę przejmuje On-Leszek-Mistrz Optymalizacji miejsca w bagażniku. Pakuje te wszystkie ustrojstwa do naszej maszyny (tym razem maszyny nr 2, która jest z nami od niedawna). Czasami wkłada jedno a dwa wyciąga, ja patrzę na ten proces przez okno i się wkurzam, że to tyle trwa. Ostatecznie zawsze jakoś wszystko upchnie. Generalnie z wdzięcznością w tych chwilach wspomina Tetris, kupione na targu w Tychach około 25 lat temu:

– „Tetris to pierwszy etap przystosowania faceta do życia w rodzinie.”

Zatem tym razem bez materaca, bez budzika (Leszek wyjął go z Ali walizki),z dwoma fotelikami z tyłu, z Zosią-Lalką Ali, która musiała siedzieć  w swoim poduszkowym foteliku oraz z Pusią, różowym pieskiem oraz moim kapeluszem z wielkim rondem, który wieńczył to dzieło sztuki dadaistycznej…Co? Pytacie czy zdarza mi się czegoś zapomnieć? Tak! – tym razem szczoteczki do zębów…

i tak ruszyliśmy w naszą 70km podróż… cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rodzinny Album Rysunkowy