Loading...
Codzienność

„Wsi spokojna, wsi wesoła…” Czy na pewno chodzi o wieś?

kobieta z grabiami

I co żeś Pan Panie Kochanowski napisał za bzdury? Drugi raz byś już tego z pewnością nie napisał! Nie dziś! Pan i ten drugi…no…Mickiewicz! „Pola malowane zbożem rozmaitem Wyzłacane pszenicą, posrebrzane żytem…” Posrebrzane, to można mieć włosy od mieszkania na wsi. Można osiwieć, ołysieć albo nawet o…ć! Tak! Właśnie tak!

Wsi spokojna

Może kiedyś była taka kochaniutki Panie Kochanowski. Jednak ja tego tak nie widziałabym. Raczej zapieprz w polu, bez technologicznych udogodnień, zapieprz wśród trzody chlewnej i zapieprz w chałupach gdzie rodziło się 5 razy więcej dzieci niż teraz i to bez dodatku typu 500+, sierp+ czy snopowiązałka plus.

Ale twierdzisz Pan, że spokojna i wesoła. To ja Panu powiem, że z tego spokoju to tylko g…, tzn. obornik został! A i jak już przy oborniku jesteśmy to jest on jednym z głównych źródeł niespokoju.

Na wsi mieszkam od urodzenia (z przerwami). Moi rodzice prowadzili specjalistyczne gospodarstwo rolne – hodowla drobiu. Kurczaków było sporo bo ponad 20 tysięcy. A kury jak każde inne ptactwo, drób, gady, ssaki czy płazy srają! Tak! Wydalają albo jakby to Pan Kochanowski ujął „muszą się udać za potrzebą”. Jednak nie oszukujmy się one nigdzie nie chodzą jeno robią tam gdzie stoją! I tak te 20 tysięcy kur kilkanaście razy dziennie przez kilka tygodni srało sobie tam gdzie stało produkując życiodajny dla roślin oborniczek.  Podobnie robią krowy czy świnie, a nawet te cudne koniki! I nie uwierzycie ale…OBORNIK ŚMIERDZI! I o ile dla Telimeny, Zosi czy Jagny zapaszek wsi był naturalny jak ich własny, o tyle we współczesnej wsi zapaszek ten należałoby zabić, rozpylając z helikopterów wodę różaną. Dzisiaj to powinieneś Pan, Panie Kochanowski napisać tak:

Wsi spokojna, wsi wesoła,
który głos Twej chwale zdoła?
Ten głos zdoła co ze skargą
już u wójta i sołtysa,
że tu nie da się oddychać.
Bo Pan z miasta z żoną strojną
na wsi dom postawił z pompą.
I nie może tego przeżyć,
że ma w nosie spory nieżyt!

Wsi wesoła!

Wesoło to pewnie było kiedyś Panom we dworze ale chłopom co to w polu robili to nie bardzo.  A może wesoło było i naszym prababkom co nam mówią: „za naszych czasów to się w polu rodziło, wy to macie lekko, prawdziwej roboty nie znacie. A pieluchy tośmy w rzekach prały…” No przypuszczam, że prały i ze śmiechu rżały! A czy teraz na wsi rolnikom lepiej? Weselej? Pewnie wesoło jak sąsiad, ten miastowy dzwoni na policję, że mu chłop kombajnem hałasuje od rana. Albo że traktorem na drogę wyjechał z pola i droga brudna. Albo że krowy ryczą i czy policja może w końcu je uciszyć. To znaczy rolnika pociagnąć do odpowiedzialności za to, że krowy ryczą.

Panie Kochanowski, Panu to z pewnością wesolutko było boś Pan siedział pod lipą, w polu nie robił, winko popijał i tylko gęsiom z dupy piórka wyrywał żeby pisać!

A teraz to by nie przeszło! Ha! Prawa zwierząt! Tak! Te same prawa zwierząt, które powinny im nakazać milczenie i nieśmierdzenie gwarantują im nietykalność. Niech no ktoś piórko ruszy to zaraz „zielony” się pojawi. A o to nietrudno bo uczepiony do starego dębu od miesiąca łańcuchami siedzi. Może to ten sam sąsiad co na krowy się skarżył? Sam po parkiecie dębowym w domu popiernicza ale drugiemu nie da… Krowa śmierdzi ale na śniadanie tylko kawa americanos z podwójnym mlekiem. Do kawki jajecznica. Jaja z ekologicznego chowu, wolny wybieg. Dwa złote za sztukę. Co? No oczywiście że ten wolny wybieg nie może być u niego za oknem. Najlepiej założyć rolniczą kolonię na Marsie.

I taki ekologiczny miastowy, „zielony” o swoje ekologiczne autko, którym przyjeżdża też zadba. Podjazd przed domem betonem zaleje i Randapem regularnie potraktuje. Tak na chwasty, na wszelki wypadek. Tylko czemu ten cholerny miód jest taki drogi…

U takiego na obiadek dziczyzna w kurkach. A u rolnika dziczyzna w kukurydzy. I znów walka nierówna! Bo pogonić zwierza nie można a plon zniszczony. Nie można bo Pan z miasta nie chce żeby biedne dziki w stresie żyły. Ale człowiek a raczej rolnik to może. No bo kto się o jego prawa upomni?

Pozdrowienia ślę tu dla Mikołaja. Nie, nie tego od wora z prezentami. Mikołaja Reja tego co to prawie pięćset lat temu odważnie opisał już ten brak wzajemnej tolerancji i umiejętności zrozumienia, zwłaszcza pomiędzy Panem i Wójtem. Plebana już dziś w to nie mieszajmy 😉

Panie Kochanowski, jak Pan widzisz ludziom na wsiach to czasem nie jest do śmiechu. Jak to się stało, że Rej to widział a Pan nie? Toż to w czasach podobnych żyliście. Od zarania dziejów chłop się musiał narobić w polu i przy zwierzętach. Z ludźmi, ze służbami mundurowymi, z Państwem i z prawem. Tylko szlachta nam się w polityków zamieniła jakiś czas temu. No może dawniej jeszcze chłopa kobieta czasem wkurzyła. A teraz… A która to chce rolnika?

Przecież to pewnie analfabeta, w brudnych spodniach i gumikach ale nie tych od Hilfigera. I dlatego jak się go mija na ulicy na spacerku to patrzy się na takiego z góry albo z politowaniem. A on Panie Kochanowski też sobie patrzy na taki obiekt miastowy i jak przystało na wieś, przemknie mu przez myśl: BURAK i CEBULA! Jutro jajka po 2,50!

2 comments
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rodzinny Album Rysunkowy