Loading...
Rodzicielstwo

Zabawkowa zaraza!

Do stu tysięcy zapchanych filtrów odkurzacza!

Kiedy na świecie pojawia się ta mała istotka, która wywraca nasz świat do góry nogami, nie wiemy jeszcze że rok później zacznie wywracać do góry nogami również nasz dom. A razem z umiejętnością mówienia nabywa umiejętność wpływania na stan naszego portfela i wprowadza do domu całą masę zarazy, która dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, na naszych oczach zabiera nam dom…
Już wiecie o czym będzie dzisiaj? Dzisiaj będzie o TYCH zabawkach. Tych najbardziej znienawidzonych przez rodziców, które są dla nas niczym choroba wirusowa. To są niestety te same zabawki, które nasze dzieci uwielbiają…

Przed Wami nasza subiektywna lista, sporządzona na podstawie doświadczenia z pięciolatką.

1 …lina, czyli pucholina, ciastolina, modelina, lub cokolwiek innego podobnego.

Właściwości: wżera się w dywany i wykładziny podłogowe, po wstępnym ich oblepieniu wrednie zastyga niczym cement. Nie do wciągnięcia przez odkurzacz, należy ją zdrapywać a i to nie gwarantuje pełnego sukcesu. Z łatwością przykleja się do kapci i w ten sposób kolonizuje inne części naszego mieszkania.
Żre portfel niemiłosiernie. Kolory łatwo się mieszają ze sobą i za chwilę trzeba kupować nowe opakowania. Muszę tutaj wspomnieć  jeszcze o objawach towarzyszących, czyli wszelkich dodatkach – tonach plastiku służących do wyciskania i formowania tego dziadostwa w różne pozornie przyjemne dla oka kształty.

2. Brokat

Raz tylko zdarzyło mi się kupić brokat sypki do robótek ręcznych, ponad rok temu i do dziś cierpimy na brokatozę. Poza brokatem sypkim występuje w naszych domach brokat pochodzenia wszelakiego – spinki do włosów, kosmetyki, ubrania a także ten pochodzenia nieznanego. Brokat posiada jakieś niemożliwe zdolności chwytne, trzyma się powierzchni jak rzep psiego ogona jak utrzymanka sponsora i jak fasola tyczki. Brokat uwielbia miejsca trudnodostępne i chętnie wprowadza w stan zażenowania. „Brokat to szatan w proszku” powiedział kiedyś Leszek wychodząc do pracy z brokatem na wysokim czole. Brokat jest stale obecny wszędzie tam gdzie są dzieci, zwłaszcza płci żeńskiej.

3. Naklejki – szerzą się w domach niczym zaraza w 17 wieku.

Pojawiają się jako pojedyncze zmiany, początkowo w niewielkiej ilości ale brak zdecydowanego działania rodziców powoduje, że bardzo szybko się rozprzestrzeniają. Ogniska zapalne często rozpoczynają się od słów „Mogę jedną tu?”. Atakują głównie powierzchnie płaskie: szafki, drzwi, ściany… Na tych ostatnich po odpadnięciu pozostawiają trwałe ślady, blizny w postaci ubytków farby a czasem nawet gładzi i tynku. Naklejki są trudne do usunięcia i dają fatalne rokowania. Przez długi czas po ich usunięciu trzeba walczyć ze skutkami ubocznymi w postaci kleju.

4. Mazaki. Mazaki to zło!

Przekazane naszym dzieciom w zbyt młodym wieku są jak ospa party. Nigdy nie wiesz gdzie pojawią się kolejne kolorowe plamy. U nas najczęściej zmiany atakowały stolik, krzesło, parapety, zasłony i podłogę. Czasami pojawiały się na ubraniach, częściej na dłoniach. Na szczęście mazaki nie są odporne na dziecięcą nonszalancję i bałaganiarstwo, czyli wysychają pozostawione bez skuwek. Zaleczenie jest chwilowe, zawsze znajdzie się jakaś dobra ciocia lub babcia która chętnie kupi kolejną paczkę tych kolorowych czortów.

5. Gazetki z DODATKAMI! – to ciężki przypadek, którego skutkiem jest anemia portfelowa.

Niestety jest to przypadłość często nawracająca. Kiedy próbujemy się przed nią bronić stanowczym „NIE!” może wywołać u dziecka niepożądane odczyny w postaci zalewania się łzami, szlochów, spazmów i głośnych krzyków treści najróżniejszej. Długofalowe skutki zakażenia tym draństwem to:
-wysypka (z szuflady)wywołana przez /drobnoustroje/ drobne ustrojstwa,
– marskość portfela
– opuchlizna pokoju
– zwiększona (za)łamliwość rąk rodziców
W ciężkim przebiegu powoduje również płacz dziecka już po nabyciu gazetki, kiedy wspomniany plastikowy gadżet zrobiony z gównoplastiku ulegnie nieodwracalnemu uszkodzeniu. Wówczas nawet „ tata skleisz?” nie pomaga.

Powyższe przypadki to najgorszy sort według nas, oczywiście można by dodać jeszcze kilka pozycji np. lalki z włosami tylko na obrzeżach głowy czy niepływające kaczki kąpielowe. Przypuszczam, że na każdym etapie życia ta lista wygląda nieco inaczej. Póki co u nas występują powyższe dolegliwości. Z pewnym niepokojem wyglądamy w przyszłość. Co nas czeka… Jakie badziewie jeszcze się rozgości w naszym domu!?

2 comments
  1. Joasia

    Myślę, że ten wpis mógłby śmiało stanowić cześć poradnika dla przyszłych rodziców czy rodziców młodszych dzieci. Zabawnie, inteligentnie i co najważniejsze – sama prawda !!!! I jakie profesjonalne zdjęcie do wpisu!

  2. Monika

    😀 Ojojoj ależ nasze Ego zostało połaskotane! Dziękujemy bardzo za tak miłe słowa i zapraszamy oczywiście 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Editor's choice